Panom i Paniom z HR pod uwagę

Czytam wiele postów w których rekruterzy doradzają programistom co mówić, czego nie mówić, jak prowadzić rozmowę. Cenna rzecz, na pewno. A już szczególnie z punktu widzenia rekrutera – co, oczywiście, pośrednio może wpłynąć i na los takiego biednego programisty. W tym zalewie informacyjnym chciałbym jednak zamieścić parę słów do rekruterów właśnie.

Swoją drogą, mój słownik nie zna słowa rekruter. Zna rekieter ale czy to zabawna koincydencja czy nie, zależy zapewne od czytelnika i jego osobistych doświadczeń.

Otóż, kochani, jeśli obiecujecie, że zadzwonicie o godzinie ósmej, to pamiętajcie, że ta dłuższa wskazówka sterczy w górę niczym… tutaj dla każdego coś miłego, a ta mniejsza – na bałwanku. Dzwonienie o czternastej, następnego dnia, nie będzie dobrze odebrane. Jeżeli nie wiesz, czy dasz radę zadzwonić o umówionej porze, po prostu się nie umawiaj.

Ustalcie też sobie w firmie kto do kogo dzwoni. Albo pisze. Taka baza danych. Naprawdę staram się być uprzejmy wobec trzeciej osoby, która proponuje mi tą samą pracę. Oczywiście mógłbym warknąć, że już dwa razy odmawiałem koledze/koleżance. Jednakowoż kultura osobista obliguje mnie do bycia kurtuazyjnym i taktownym. Ale słowo Wam daję – moja szarmancja i kordialność, z każdą kolejną rozmową na ten sam temat – będą wiały coraz większym chłodem.

Nie pytajcie mnie, dlaczego nie chcę się przeprowadzić, bo przecież mam taką wspaniałą okazję. Umiem dodać dwa do dwóch, czasami nawet nie sięgam w tym celu po kalkulator. Rozumiem co do mnie mówicie, zazwyczaj. Wiem, jak wielka szansa właśnie omija mnie łukiem. Prawie że kurskim. Jeżeli mimo to na nią nie reflektuję, nie próbujcie mnie uszczęśliwiać na siłę. Albo, jeżeli macie mnie za idiotę, który jednak nie rozumie, zastanówcie się – po co Wam idiota w firmie?

No i na koniec to, co wcale nie jest najmniej istotne. Nie pytajcie mnie, czy mam kolegów/koleżanki, którzy by z chęcią na to stanowisko… Może i mam, kto wie. Ale wolę z nimi rozmawiać o paradygmatach programowania albo o kolejnym odcinku ulubionego serialu. Waszą pracą jest ich znaleźć, ja mam z nimi ciekawsze – z mojego, nieobiektywnego punktu widzenia – rzeczy do obgadania.

Z góry dziękuję!

2 Comments

  1. Każdy jest mądrzejszy od każdego innego, każdy wszystko wie lepiej, każdy wie jak i na czym polega każdego praca i wszyscy tak szeroko, bujnie i ciekawie na ten temat każdego będą się wypowiadać. Kocham ludzi i ich zabawne wypowiedzi, gdzie myślą, że odkryli Amerykę, bądź dali komuś radę życia.

    Kochany Panie drogi, jak nie wiesz jak to jest, to cichutko, pssst.

    • O, trafił się intelektualista w komentarzu, jak fajnie!
      Rozumiem, że jak mechanik umówi się z Panem na ósmą a samochód odda pojutrze po piętnastej, to siedzi Pan cicho, bo nie zna Pan specyfiki pracy mechanika? Jak się do lekarza Pan umawia na 14 a przyjmuje Pana o 18 to buzia na kłódkę, bo diabli wiedzą jaką on tam ma specyfikę pracy?
      Nie życzę telefonu na straż pożarną, bo może w związku ze specyfiką pracy przyjadą po tygodniu.
      Ja, najoględniej rzecz biorąc, mam w dupie specyfikę pracy HR. Mnie ona w ogóle nie interesuje i ja nikogo z HR o tym nie pouczam. Ja po prostu mówię, jak to wygląda z punktu widzenia osoby rekrutowanej. Serio Pan myśli, że będę poważnie traktował takiego rekrutera/rekruterkę? Niejeden/niejedna już się srogo zawiedli.
      Fajnie, że Pan kocha ludzi, ale zapewniam, że ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego, kto Amerykę odkrył. Pan zaś, najwyraźniej, robi z tego pierwszej klasy bòn mót, moje gratulacje.
      I nie posunę się do uciszania Pana, jeszcze mogę posłuchać jaki to jestem kochany.

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*